sobota, 2 maja 2026

Ostatnio miałam mniej czasu, gdyż życie dociska i mówi, by odstawić hobby a zająć się nim. Na szczęście na razie odpuściło, więc czas do mnie wrócił i znów mogę go marnotrawić jak chcę.

A marnotrawię go na... archeologię. Czyli przestukuję do programu Sesyjka (polecam!) kolejne odgrzebane sesje. A jest tego ciut, choć patrząc na staż to może wcale nie tak dużo. Plusy z tego są takie, że udało mi się odgrzebać ile sesji co najmniej i w co zagrałam.


Miejsce 10: Mysia Straż

Mysia Straż był debiutem jednego z naszych MG. Zagraliśmy jeden sezon. Połasicowaliśmy, odkryliśmy intrygę wiszącą nad myszami i myszgwardią. Pierwsza nasza styczność z ustrukturyzowanymi sesjami. Ciekawy motyw rozgrywania konfliktów. Czy wrócimy do systemu? Ciężko powiedzieć, niemniej bardzo dobrze wspominam.

Miejsce 9: Deadlands

Deadlandsy i Amarillo w serduszku na zawsze! Dwie kampanie, gdzie tylko liznęliśmy lore. Choć mówiąc szczerze ciekawa jestem oryginalnych kampanii. Kto, wie? Może jeszcze wrócimy i pojawią się ponownie znana Kanciarka, Szeryf i Szamanka.

Miejsce 8: Glina

Kończymy właśnie trzeci sezon. Jako praworządni stróże prawa sami sobie stawiamy kłody pod nogi, a wydarzenia choć dramatyczne to przegadane. Ale tak właśnie lubimy! Czy gramy w pełni wg zasad? Oczywiście, że nie. Gramy tak jak nam wygodnie i jak mamy z tego największą radochę.

Miejsce 7: Savage Worlds Edycja Przygodowa

To ciekawe, bo jakby doliczyć do tego jeszcze Deadlandsy, to by wskoczyło na 3 miejsce na liście. 3 duże kampanie plus kilka pomniejszych przygód. Fajny system, choć jego taktyczność chyba mnie zmęczyła. Niemniej była to super przygoda ze sztonami, kartami i totalnymi odskokami przez epickie przebicia.

Miejsce 6 i 5: Warhammer 2ed i Warhammer 1ed

Powiedzmy sobie szczerze - nie mam bladego pojęcia jaka jest faktyczna liczba rozgrywanych przeze mnie sesji w te systemy. Wg moich zapisków jest to co najmniej 70 sesji łącznie - ponad 30 każdego z osobna. Czyli... no, Polska Warhammerem stoi.


Miejsce 4: Dragonbane

To mój pierwszy lochołaz. Kompletnie nie wiem jakim cudem to się stało, że dobiliśmy do ponad 40 sesji tego systemu. A jeszcze dołożymy do tego trochę. System dość prosty w założeniach. I przekonuję się dzięki niemu, że sandboxy jakoś nieszczególnie mi leżą.

Miejsce 3: Klanarchia


Jest to mega zaskoczenie dla mnie, bo wydawało mi się, że tych sesji było zdecydowanie mniej! Widocznie pamięć szwankuje. Niemniej ten system to kawał mojego życia. Mnóstwo godzin spędzonych nad podręcznikiem, czytaniem fanowskich dodatków i tworzeniem własnych materiałów. Mam do niego wielki sentyment i na zawsze pozostanie w moim czarnym serduszku.

Miejsce 2: Obcy




Chyba każdy, kto tu zagląda się tego choć trochę spodziewał. Obcy mnie i mojej ekipie siadł straszliwie. Zarówno tu gram jak i prowadzę. I choć gramy prawie wyłącznie oficjalne scenariusze, to za każdym razem genialnie się bawimy. Nawet kula śnieżna paniki nam specjalnie nie przeszkadza. Być może jesteśmy już na tym etapie, że porażki traktujemy jak kawały z Monty Pythona?

Miejsce 1: Warhammer 4ed



O czwartej edycji mówi się dużo różnych rzeczy. I część to prawda. Niemniej w ciągu ostatnich lat rozegrałam w nim 80 sesji i bawiłam się świetnie! Kilka kampanii, każda autorska naszego nieocenionego Mistrza Gry. Być może to kwestia sentymentu i powrotu do tego co grałam na początku kariery. Niemniej liczę, że może uda się jeszcze pograć lub poprowadzić coś w tym świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz