Ostatnio miałam mniej czasu, gdyż życie dociska i mówi, by odstawić hobby a zająć się nim. Na szczęście na razie odpuściło, więc czas do mnie wrócił i znów mogę go marnotrawić jak chcę.
A marnotrawię go na... archeologię. Czyli przestukuję do programu Sesyjka (polecam!) kolejne odgrzebane sesje. A jest tego ciut, choć patrząc na staż to może wcale nie tak dużo. Plusy z tego są takie, że udało mi się odgrzebać ile sesji co najmniej i w co zagrałam.
Miejsce 10: Mysia Straż
Mysia Straż był debiutem jednego z naszych MG. Zagraliśmy jeden sezon. Połasicowaliśmy, odkryliśmy intrygę wiszącą nad myszami i myszgwardią. Pierwsza nasza styczność z ustrukturyzowanymi sesjami. Ciekawy motyw rozgrywania konfliktów. Czy wrócimy do systemu? Ciężko powiedzieć, niemniej bardzo dobrze wspominam.
Miejsce 9: Deadlands
Miejsce 8: Glina
Miejsce 7: Savage Worlds Edycja Przygodowa
Miejsce 6 i 5: Warhammer 2ed i Warhammer 1ed
Miejsce 4: Dragonbane
Miejsce 3: Klanarchia
Jest to mega zaskoczenie dla mnie, bo wydawało mi się, że tych sesji było zdecydowanie mniej! Widocznie pamięć szwankuje. Niemniej ten system to kawał mojego życia. Mnóstwo godzin spędzonych nad podręcznikiem, czytaniem fanowskich dodatków i tworzeniem własnych materiałów. Mam do niego wielki sentyment i na zawsze pozostanie w moim czarnym serduszku.
Miejsce 2: Obcy
Chyba każdy, kto tu zagląda się tego choć trochę spodziewał. Obcy mnie i mojej ekipie siadł straszliwie. Zarówno tu gram jak i prowadzę. I choć gramy prawie wyłącznie oficjalne scenariusze, to za każdym razem genialnie się bawimy. Nawet kula śnieżna paniki nam specjalnie nie przeszkadza. Być może jesteśmy już na tym etapie, że porażki traktujemy jak kawały z Monty Pythona?








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz