Ogólnie jest kwarantanna. Więc siedzę w domu z Młodym, chociaż to się akurat u mnie nie zmieniło. Bo siedzę z nim co chwilę od początku roku, bo co chwilę był chory. Tak czy siak, pomimo wielu książek czekających w kolejce "do przeczytania", podręczników, które przydało by się ogarnąć i kilku projektów, które miło by było ruszyć, nie mam jak się za to wziąć. A że mam bardzo dużo do roboty, to za nic się nie mogę wziąć nawet tą godzinę dziennie. Ech...
Mniejsza o to.
![]() |
z copcorp.pl |
Jak na razie wnioski mam takie, że w podręczniku nie ma nigdzie dobrego podsumowania, czym tak naprawdę Warhammer jest. Rozdział o tworzeniu przygód i kampanii jest żenujący, a osoba początkująca w grach fabularnych nie wyciągnie z niego za wiele. Nawet mi było ciężko coś wyciągnąć, a się staram z wszystkiego wycisnąć jakiś pomysł.
W ramach ciekawostki:
Znalazłam też w podręczniku puki co dwie (sic!) wzmianki o ograch. Raz, że lubią walki gladiatorów i że jeden z burmistrzów ma takowego stwora za ochroniarza. Stąd mój wniosek, że są one raczej dość powszechnie widziane w Imperium. A jednocześnie brak ich statów w bestiariuszu może prowadzić do smutnego wniosku, że pierwotnie miały sporą rolę w świecie, a później zostały wycięte. I zostały tylko te dwa zdania po nich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz